Strona główna
Młodzieżowe Centrum Informacji i Rozwoju na rzecz integracji społecznej i aktywizacji zawodowej młodzieży
Z naszej oferty skorzystało już 1907 osób.

wywiady
Takiej frekwencji jeszcze nie było! Na spotkanie z O.S.T.R., organizowane w ramach projektu STEP by STEP, przyszło ponad 300 osób. W podziemiach leśnickiego pałacyku, w których odbywało się spotkanie, już na godzinę przed nim było tłoczno, a kiedy wreszcie się rozpoczęło, pomiędzy zgromadzonych nie dało się wetknąć szpilki.

O.S.T.R., czyli Adam Ostrowski, mówił o tym, jak ważne jest, żeby mieć pasję i robić to, co się kocha. Jak ważne jest, by mieć cel i go realizować. O tym, czym jest odpowiedzialność i jak ważna jest dla niego rodzina. A także dlaczego Michał Urbaniak przejdzie do historii muzyki.

Bez pozy i gwiazdorzenia. Udało się też porozmawiać po spotkaniu, a zapis rozmowy możecie przeczytać.

 

Zacznę od pytania, które chciał ci zadać mój brat.

 

Pozdrów brata.

 

ostr_gra_na_skrzypcach
Pozdrowię, na pewno się ucieszy. Pytał, czy twoja następna płyta też będzie taka hardcore’owa. Ale nie chodziło mu o muzykę, tylko o to, że przekaz był taki mocny. W sumie to ja się z nim zgadzam.

 

To już po „Ja tu tylko sprzątam” mówili, że potrząsnąłem głowami. „OCB” takie ciężkie było w przekazie?

 

Mnie się wydawało cięższe.

 

To dobrze... Ale powiem ci szczerze, że trudno mi powiedzieć, jaka będzie ta płyta, dlatego że praca nad nią jeszcze trwa. Na razie mamy nagrane czterdzieści numerów, z których po prostu musimy wybrać najlepsze.

 

Na koncerty i spotkania z tobą przychodzi mnóstwo ludzi.

 

Że na spotkania, to się dzisiaj dowiedziałem. Jestem w szoku, że tak dużo ludzi przyszło.

 

Ale na koncertach to są zazwyczaj ludzie - nie mówię, że nie ma starszych - dekadę młodsi od ciebie.

 

Nie do końca się z tobą zgodzę. Kiedy na przykład mam koncert we Wrocławiu, Krakowie, Poznaniu, Łodzi - dużych miastach - to przychodzą ludzie od 10. roku życia do sześćdziesiątki. Zdarzyło się na przykład w Poznaniu, że podbił do mnie ziomek - inaczej nie mogę go nazwać - który był w wieku mojej mamy, miał 60 lat, i przyniósł mi kwiaty po koncercie, jak po koncercie w filharmonii. I naprawdę to było niesamowite, to była jedna z najmilszych chwil w moim życiu.

 

ludzie
Czy kiedy rozmawiasz z ludźmi młodszymi od siebie, nie odczuwasz różnicy pokoleniowej? Mówisz o doświadczeniach, których oni nie mają. Miałem wrażenie, że z osób będących dzisiaj na sali niewiele wiedziało, co to był np. Test Drive...

 

No tak, ale jeżeli pięć osób, które nie wiedziało, zainteresuje się tym, o czym mówiłem, to przez ten Test Drive może dojść do paru innych fajnych rzeczy.

 

Na przykład?

 

Mogą się dowiedzieć, jak wyglądały tamte czasy, że naszą zabawką nie był X-box, tylko Amiga, Commodore 64 albo Atari.

 

Ja miałem Atari.

 

Ja też Atari, ale generalnie to my nie jesteśmy pokoleniem wychowanym na komputerach, jesteśmy pokoleniem wychowanym na własnych zajawkach. Kiedyś, pamiętam, główną zabawą była gra w kije, w noża, w ciupy, w cymbergaja. Kto ci dzisiaj powie, co to są ciupy? Umiesz grać w ciupy?

 

ostr_rozdaje_cukierki
W ciupy nie, w noża grałem.

 

W ciupy gra się podobnie, tylko że kamieniami. Podrzucasz kamień, a w tym czasie musisz podnieść z ziemi inne kamienie i złapać ten, który podrzuciłeś. To były ciupy. Taka faza. A z komuną to jest tak, że przez to, że nie było niczego w sklepach, że nie mieliśmy dostępu do zabawek czy innych tego typu rzeczy, uczyła nas kreatywności. Dzisiejsze dzieciaki mają pod tym względem dużo gorzej, bo dzisiaj trzeba być pięćset razy bardziej kreatywnym, dlatego że masz wokół siebie milion rzeczy, które odwracają twoją uwagę. Dzisiaj jeżeli chcesz spędzić wieczór z ukochaną, masz mnóstwo możliwości. Możesz iść na kręgle, na bilard, do kina, do teatru, do filharmonii, na mecz, na ping-ponga, targi gier komputerowych, targi kwiatów, wystawę, na zakupy - wszędzie. A kiedyś była godzina policyjna i co mogłeś zrobić?

 

Mam takie wrażenie, że ty nie tylko opisujesz świat w swoich tekstach, ale chciałbyś go też zmieniać.

 

Nie, ja nie chcę zmieniać świata, tylko chcę, żeby ludzie zdawali sobie sprawę, że jedna osoba nie jest w stanie zmienić świata.

 

Ale zmieniając ludzi...

 

Chcę wpływać na to, co się dzieje wokół mnie. I zdaję sobie sprawę z tego, że wpływam na tyle, na ile mam siły, rozumiesz?

 

Ale wiesz, ty dzisiaj występowałeś w roli jakiegoś moralizatora momentami.

 

Powiem ci, że mnie tak żarówka oświetlała, że zupełnie nie widziałem, jakie ludzie mają miny...

 

rozmowa
Były takie momenty, że ja czułem, że sala trochę tężała, że nie wszystkim się podobało - może to jest moje wrażenie, może ono jest mylne - to, co mówiłeś.

 

Ale wiesz, ja wyrażam tylko i wyłącznie moje zdanie.

 

Wiem, ale mówię o tym, że nie boisz się mówić rzeczy, które niekoniecznie muszą być popularne i wzbudzać poklask czy akceptację.

 

Wiesz, myślę, że kiedy będą w moim wieku, to się ze mną zgodzą. Bo kto w wieku 16 lat rozumie to, co my rozumiemy w wieku 30? Ja wiem, że jeżeli nie pracuję, to nie robię krzywdy sobie, tylko mojej rodzinie przede wszystkim. Dopóki rodzice łożą na twoje utrzymanie, jesteś na studiach, masz stypendium, nie zdajesz sobie sprawy z tego, że działasz na własny rachunek. Nie bardzo mnie obchodzi, czy ludzie, którzy byli na dzisiejszym spotkaniu, zgadzają się ze mną, czy nie, bardziej obchodzi mnie, czy zdają sobie sprawę z tego, że to, co robią, robią na własny rachunek. A jeżeli ktoś z nich obudzi się za 10 lat z ręką w nocniku, to wspomni moje słowa, puknie się w głowę i powie: „Tak, wtedy się śmiałem, a dzisiaj jestem w ciężkiej dupie”. Zresztą, ja też należałem do tych osób, że gdybym dzisiaj siebie posłuchał, to bym się wyśmiał. Nie uciekniesz od tego, kim kiedyś sam byłeś. Wszyscy byliśmy kiedyś zbuntowani, to jest po prostu rzecz wieku. Ci ludzie mają 17, 18 lat i są zbuntowani z natury.

 

I jeszcze zmiana tematu. Ponieważ na spotkaniu mówiłeś o futbolu, chciałem zapytać, czy masz jakieś nadzieje związane z Franzem Smudą?

 

Ja bardzo mocno kibicuję reprezentacji i nadzieje zawsze mam, bo to jest polska reprezentacja, a czy to będzie Smuda, czy ktoś inny, nadzieje są zawsze takie same.

 

Tak?

 

A miałbyś inne nadzieje?

 

w_oczekiwaniu_na_ostr
Mam trochę więcej, niż gdyby to był np. Majewski.

 

No, tak, bo to jest Smuda. Tylko żeby nie okazało się, że po pierwszym meczu na punkty... A Majewski to, wiesz, taki polski Beenhakker.

 

Tylko że z wąsem.

 

Beenhakker piętnaście czy dwadzieścia lat temu, raz w życiu, prowadził dobry klub i dlatego ma nazwisko..

 

A Majewski nawet tego nie ma.

 

Ale zdobył trzecie miejsce na świecie! Medal ma. Generalnie ja tam nie mam nic do Majewskiego, bo był superpiłkarzem. Wiesz, ja Laty nienawidzę jako prezesa, ale jako piłkarza uwielbiam. Uważam go za jednego z najlepszych w historii polskiej piłki. Ale jeżeli popatrzymy na to, jakim jest prezesem, to jest prezesem tak złym, jak dobrym był piłkarzem.

 

Betonik?

 

No, betonik, straszny. Słuchajcie, muszę jechać, bo żona czeka.

 

Wywiad został przeprowadzony 10 grudnia 2009 roku.



Zmieniony: piątek, 16 lipiec 2010 12:58  

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

loga

Copyright © 2009 CIRS - Młodzieżowe Centrum Informacji i Rozwoju