Strona główna
Młodzieżowe Centrum Informacji i Rozwoju na rzecz integracji społecznej i aktywizacji zawodowej młodzieży
Z naszej oferty skorzystało już 1907 osób.
Nie każdy potrafi zainteresować swoją osobą tłumy ludzi. Tylko nieliczni są w stanie przyciągnąć kilkuset młodych ludzi, którzy w czwartkowy wieczór przybywają do auli politechniki, aby zobaczyć i, co ważniejsze, posłuchać, co taka osoba ma do powiedzenia. Jednym z tych nielicznych jest Wojciech Cejrowski.

O godz. 19.00 sala politechniki jest już pełna, a z głośników płyną latynoskie rytmy. Dziesięć minut później pojawia się Wojciech Cejrowski, o dziwo… w butach! „Rolę buduje się w butach” - mówi, wskakując na  stół i jednocześnie prezentując swoje obuwie. Mówi, że nie chce być niewolnikiem swojego wizerunku. Mocne wejście okazało się zapowiedzią równie ognistego występu. Cejrowski, jak sam wyjaśnił, uprawia stend up, czyli formę amerykańskiego kabaretu, gdzie człowiek jest „samym sobą”.

Kto był kiedyś na jego występie, ten wie, jak Cejrowski dba o swoje prawa autorskie. Przez pierwsze trzy minuty każdy może zrobić mu zdjęcie. Po upływie tego czasu wszyscy proszeni są o wyłączenie dyktafonów, kamer i nierobienie zdjęć. Kiedy wszystkie urządzenia nagrywające zostały już wyłączone, można było przejść w końcu do tematu spotkania…

„Macie być solą tej ziemi!”- grzmiał z mównicy Wojciech Cejrowski, a ja zastanawiałam się, czemu człowiek z takim talentem kaznodziejskim nie został pastorem śpiewającym gospel? Występ tematycznie zaczął się od krytyki biurokracji  europejskiej. „Jesteście niewolnikami procedur” - przemawiał słynny podróżnik.Według naczelnego krytyka Unii Europejskiej stary kontynent był na szczycie rozwoju w epoce kolonializmu, teraz brak nam wszystkim fantazji i motywacji do działania. „Socjal jest zły!”- wykrzykiwał raz po raz. I to chyba była przewodnia myśl jego półtoragodzinnego występu.

W Ameryce Południowej ludźmi nie opiekuje się państwo, sami muszą się zatroszczyć o byt. Nie ma tam bezrobotnych (a już na pewno nie tych „stale”), nie widać kalekich (najlepszymi szewcami są ci jednoręcy). Wojciech Cejrowski podał także przykład przedsiębiorczego człowieka - samego siebie. Historia o tym, jak w wieku czterech lat wydzierżawił od wujka wózek, którym woził z lasu butelki do skupu, rozbawiła salę do łez.  Potem Cejrowski robił przeróżne interesy, m. in. sprzedawał lody mieszane ze smalcem w proporcjach 1:1. I wreszcie wyjazd do Meksyku. Bez planu, bez znajomości języka, z osiemnastoma dolarami w ręku i bez biletu powrotnego. Pierwszej nocy spędzonej na dworcu metra nauczył się, że istnieje kilkanaście rodzajów tektury.

Później nastąpiła druga część wieczoru, czyli pytania od publiczności. „A jaki właściwie był temat występu? Bo ja myślałem, że będzie o podróżach” - padło pierwsze pytanie. Wszystkim oczekującym opowieści o odległych krainach podróżnik wytłumaczył, że zgodnie z zamówieniem miał młodzież zainspirować do działania i to zrobił. Na koniec poprosił wszystkich o modlitwę w jego intencji. Pożegnał się słowem „Amen” i odszedł, popijając swoją yerbę…

Czego jak czego, ale talentu krasomówczego Wojciechowi Cejrowskiemu odmówić nie można. Słucha się go znakomicie. Potrafi publiczność zainteresować i rozbawić. I nie wiem, czy to zbliżająca się Wielkanoc, czy może wybory prezydenckie sprawiły, że zamiast opowiadać o podróżach, Cejrowski przybył do Wrocławia, by głosić dobrą nowinę i namawiać do zniszczenia Unii Europejskiej.

 

Spotkanie z Wojciechem Cejrowskim odbyło się 25 marca 2010 r. w ramach projektu STEP by STEP.

 


Zmieniony: poniedziałek, 17 maj 2010 14:37  

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

loga

Copyright © 2009 CIRS - Młodzieżowe Centrum Informacji i Rozwoju