Relacja ze spotkania z Neo-Nówką
W środę, 4 listopada, jeszcze przed godziną zero, pub Włodkowica 21 pękał w szwach. Nie towarzyszyło temu jednak, typowe dla dużych zbiorowisk ludzi w małych przestrzeniach, uczucie irytacji. Wprost przeciwnie – było gwarno, wesoło, miło; wszyscy przecież przyszli w tym samym celu – zobaczyć Neo-Nówkę. Tym razem w wersji nieco poważniejszej, co, jak się mieliśmy przekonać, wcale nie oznaczało – nudnej.
Rozmowa – bo przecież nie wywiad – z Romanem Żurkiem, Radosławem Bieleckim i Michałem Gawlińskim przebiegała sympatycznie i wielowątkowo. Nasi goście mieli okazję wypowiedzieć się na temat swoich pierwszych dziewczyn, wrocławskich kierowców i wizyty w seminarium duchownym. Opowiedzieli o historii Neo-Nówki – studenckich początkach, zmianach personalnych, pracy w telewizji oraz plusach i minusach popularności.
Określają siebie jako kabaret społeczno-polityczny, a nade wszystko śmieszny. W swoich skeczach i programach, pod warstwą kpiny i żartu, przemycają obserwacje na temat życia w Polsce. I jego licznych absurdów. Nie chcą się jednak przy tym bawić w moralizatorów. Może to wpływ Wrocławia, z którego kabaret się wywodzi – miałyby tu znaczenie zaszczytne tradycje Pomarańczowej Alternatywy albo, zagłębiając się jeszcze dalej w historię, specyficzne cechy ludzi, którzy napłynęli do miasta po wojnie. Albo – sięgając jeszcze dalej – Festung Breslau! Wrocław zawsze poddaje się ostatni!Wrocławskie wątki przewijały się w rozmowie często i gęsto – i to zawsze w pozytywnym kontekście. Nic w tym dziwnego – to miasto mające w całej Polsce bardzo dobrą opinię. To miłe i niebezpodstawne. Według naszych kabareciarzy mamy tu w sobie niezwykłe pokłady życzliwości (dotyczy to także przyzwyczajonych do korków i niedogodności kierowców). A samo miasto nigdy nie zasypia. Czy jednak to faktycznie wpływa na charakter wrocławskiej sceny kabaretowej? Czy mamy inne poczucie humoru niż Warszawa czy Kraków? Chyba nie do końca – skecze Neo-Nówki śmieszą w całej Polsce.
W końcu również publiczność miała okazję do zadawania pytań. A padło ich sporo. Kwestie warsztatu aktorsko-kabaretowego, różnych dróg rozwoju polskich grup kabaretowych i ogólna kondycja polskiej sceny, temat cenzury w telewizji, różnica między wpadką a improwizacją – wszystkie te kwestie zostały omówione w sposób bardzo wyczerpujący. W końcu jeden z widzów dał dowód wcześniej wspomnianej wrocławskiej życzliwości, informując Michała Gawlińskiego o rozwiązanym bucie.Na tym jednak atrakcje się nie skończyły – wystąpili bowiem przed nami jeszcze młodzi wrocławscy kabareciarze. Zaprezentowali nam dwa wiersze Andrzeja Waligórskiego i jeden własny skecz – moim zdaniem ciekawszy od klasyki.
Wnioski ze spotkania? Wrocław rządzi. Polska scena kabaretowa ma się świetnie. A kabareciarze są fajni – nawet jeśli akurat nie opowiadają kawałów.
Spotkanie z kabaretem Neo-Nówka odbyło się 4 listopada 2009 roku w ramach projektu STEP by STEP.
| < Poprzednia | Następna > |
|---|






